490 zł renty, niesprawna noga i proces w sądzie o odszkodowanie – tak dzisiaj wygląda życie Edwarda Paterka, poszkodowanego w wypadku, w którym zginął profesor Bronisław Geremek. Teraz chce wywalczyć 100 tys. zł odszkodowania.

Pomimo upływu już dwóch lat od feralnego wypadku 13 lipca 2008 roku, pan Paterka w dalszym ciągu toczy walkę z ubezpieczycielem. Mężczyzna do dnia dzisiejszego zmaga się z silnym bólem, bliznami, które zostały po uderzeniu oraz ze stresem.

Od tamtego czasu nie pracuje, ze względu na stan zdrowia nie jest  również w stanie podjąć się nowego zajęcia. Jego dochody to 490 zł przyznanej przez ZUS renty.

- Po wypadku ubezpieczyciel wypłacił mi 50 tys. zł. Później zaproponowali dodatkowe 20 tys. zł i na tym chcieli zakończyć sprawę – wyjaśnia Edward Paterek. – Nie zgodziłem się na taką kwotę. Jest za niska w sytuacji, gdy nie mogę pracować – podkreśla pokrzywdzony.

Ubezpieczyciel nie zgodził się na wyższe kwoty, przez co  sprawa trafiła do sądu.  Chcę, żeby ubezpieczyciel wypłacił mi 100 tys. zł, to by wystarczyło, żebym mógł jakoś ułożyć życie po wypadku – podkreśla Paterek.

Źródło: Głos Wielkopolski