3Jak podała Gazeta Wyborcza radca prawny z Poznania miał pomóc rolnikowi uzyskać odszkodowanie za wywłaszczone pole, tyle, że na tej pomocy zarobił  zięć prawnika, a rolnik został z długami.
W  latach 90-tych władze Tarnowa Podgórnego zdecydowały o budowie nowego osiedla mieszkaniowego. Musiały w tym celu wywłaszczyć rolników, by przejąć ich ziemię pod przyszłą inwestycję.

Jednym z nich jest rolnik, który stracił blisko hektar, ale nie wie, że ma prawo do odszkodowania. Dowiaduje się dopiero w 2007 r., gdy odwiedza go poznański radca prawny. Obiecuje, że w zamian za podpisanie umowy wywalczy dla rolnika odszkodowanie.

Gmina proponuje ok. 250 tys. zł odszkodowania, jednak wg prawnika kwota ta nie pokrywa wartości utraconej ziemi i namawia rolnika, by propozycję wypłaty odrzucił. Sprawa trafia do starosty, który przez rzeczoznawcę wycenia grunt.

Sprawa się przeciąga,a rolnik  zaczyna żalić się radcy prawnemu, że musi spłacić kredyty, wyremontować dom. Prawnik oferuje pożyczkę podsuwając rolnikowi do podpisania dokumenty, których ten nie czyta.

Po roku starosta poznański ustala odszkodowanie  na blisko 1,3 mln zł, jednak rolnik nie dostaje ani złotówki. Dowiaduje się, że pieniądze wypłacono zięciowi prawnika. Okazało sięz że pożyczając pieniądze rolnik podpisał umowę, że za 210 tys. zł zrzeka się prawa do odszkodowania właśnie na rzecz zięcia .

Sprawa trafia do sądu dyscyplinarnego radców prawnych, który uznaje, że pomysłowy radca. nadużył zaufania rolnika i działał na jego szkodę, a to narusza dobre imię radcowskiej korporacji. Zdaniem sądu było oczywiste, że umowa podpisana przez rolnika była dla niego niekorzystna, a zięć prawnika zrobił świetny interes.

Radca bronił się, że rolnik dobrowolnie podpisał umowę z jego zięciem i wiedział, czego dotyczyła. Przekonywał, że to rolnik wpadł na pomysł sprzedaży praw do odszkodowania. Ale nie potwierdza tego nawet zięć radcy
Rzecznik dyscyplinarny domagał się dożywotniego pozbawienia radcy prawa wykonywania zawodu. Ale sąd dyscyplinarny był łagodniejszy – zawiesił go na pięć lat. Jako okoliczność łagodzącą wskazał podeszły wiek i stan zdrowia (ma 80 lat).

źródło: Gazeta Wyborcza