podpisUmowę z firmą odszkodowawczą, jak każdą inną, można rozwiązać bez ponoszenia konsekwencji. W branży standardem jest, że kancelaria ustala swoje wynagrodzenie jako procent od uzyskanego odszkodowania. Zdarza się jednak, że klienci, po rezygnacji z usług wybranych podmiotów, otrzymują do uregulowania faktury, choć praca nie została jeszcze wykonana.
W takich przypadkach warto walczyć o swoje, gdyż są to nieuczciwe praktyki i sądy powinny stanąć po stronie poszkodowanego.


Praktyki niezgodne z zasadami współżycia społecznego

Niestety, coraz częściej spotykamy się z historiami osób, które, po rozwiązaniu umowy z firmą odszkodowawczą, otrzymują fakturę do zapłacenia za np. hipotetyczne odszkodowanie, jakie można by uzyskać – mówi Bartosz Boberski, prezes Auxilii. Umowy zlecenia z firmami odszkodowawczymi są regulowane przez kodeks cywilny. Jednym z podstawowych praw konsumenckich jest jednak prawo do ich rozwiązania. - Dlatego warto przeczytać kilka razy wzór umowy, by zobaczyć, czy nie ma w niej zawartych informacji o kosztach, jakie poniosą poszkodowani w momencie jej wypowiedzenia
– wyjaśnia radca prawny Marcin Wolski z kancelarii Lexbridge. Oczywiście, w myśl przepisów, podmiot, któremu wypowiedziano umowę, może dochodzić zwrotu poniesionych kosztów. Kancelarii należy się też wynagrodzenie od uzyskanego odszkodowania, jeżeli wypowiedzenie klienta następuje bezpośrednio przed uzyskaniem kwoty. 

Najbliżsi 20-letniej Anety z Gdańska, która po wypadku pozostaje w śpiączce, po rozwiązaniu umowy, otrzymali od kancelarii odszkodowawczej fakturę na 30 000 PLN za „hipotetyczne odszkodowanie, która można było uzyskać”. W tym przypadku obeszło się bez sprawy sądowej, gdyż dzięki nagłośnieniu sprawy w mediach, firma zrezygnowała z dochodzenia tej kwoty. 

W sądzie natomiast znalazła swój finał historia innej poszkodowanej. Sąd Rejonowy we Wrocławiu w listopadzie 2014 r. oddalił powództwo o zapłatę 1937, 25 PLN (sygnatura akt IC 1380/14). Z pozwem wystąpiła spółka, która na drodze umowy cesji przejęła wierzytelność od jednej z firm odszkodowawczych. Sąd uznał, że „z punktu widzenia zasad uczciwego obrotu, należy uznać żądania strony powodowej za zasługujące na moralną dezaprobatę” i są one „sprzeczne z zasadami współżycia społecznego”. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.

W innym przypadku, firma odszkodowawcza, już po długim czasie od rozwiązania umowy przez klienta, zawarła w jego imieniu niekorzystną ugodę z ubezpieczycielem, nie mając oczywiście prawa do reprezentacji. -Takie postępowanie w pewnych przypadkach może stanowić nawet przestępstwo i w związku z tym podlegać ocenie organów ścigania – mówi Marcin Wolski.

Z podobnymi praktykami można się spotkać wśród kancelarii prawnych. Przykładowo, jedna z nich na początku stycznia 2015 r. wystąpiła do klienta, po rozwiązaniu przez niego umowy, o płatność w ciągu trzech dni kwoty ponad 33 000 PLN jako zwrot kosztów i honorarium za hipotetyczne odszkodowanie. Sprawa jest w toku.

Żądanie firm odszkodowawczych płatności od klientów, po rozwiązaniu przez nich umowy, to oczywiście tylko jedna z niedozwolonych praktyk, z jakimi mogą się spotkać poszkodowani. - Rynek odszkodowawczy, niestety, nie jest uregulowany. Dlatego w dobrze rozumianym interesie branży należy mówić o zachowaniach, które są groźne dla osób korzystających z tego typu usług – mówi Bartosz Boberski. - Dzięki nagłaśnianiu takich przypadków, zwiększa się świadomość poszkodowanych, jakie prawa im przysługują i mam nadzieję, że historie zachęcą ich do walki o swoje – dodaje.

 

źródło: Auxilia Sp.zoo