Parę dni huraganowych podmuchów czarnego PR wystarczyło, by mocno nadszarpnąć wizerunek spółki. Teraz nadchodzi spóźniony kontratak. Połamany „Chopin” i tak będzie kosztował firmę krocie

Żelazna zasada w showbiznesie mówi, że telenoweli nie zdejmuje się z anteny w połowie serii. Bo mało komu podoba się, gdy nagle bajka kończy się bez obiecanego happy endu. Ostatni medialny hit, Szkoła pod Żaglami, miał niezły scenariusz. Trwa rok Chopinowski, a wyprawę szlachetnych dzieciaków na Karaiby relacjonują media, m.in. patroni, czyli TVN24 czy radiowa Trójka. Nagle podstępny wiatr łamie maszty żaglowca „Chopin” z dzieciakami i dzielnym kapitanem na pokładzie. Publika wstrzymuje oddech, już nie tylko polskie, ale i europejskie media kipią z podniecenia. Jacht udaje się szczęśliwie odholować do portu. I tu nagle objawia się czarna postać — ubezpieczyciel, który nie chce pokryć kosztów naprawy. A biedne dzieci chcą pływać, jacht-symbol niszczeje.

Więcej na: http://www.pb.pl/a/2010/12/11/PZU_w_wirze_cyklonu