Mecenas Zbigniew Król

Redakcja Rynek Odszkodowań: Panie Mecenasie na spotkaniach branżowych jest Pan często przedstawiany jako nestor branży odszkodowawczej. Czy rzeczywiście to Pan był pierwszym ogniwem, długiego dzisiaj łańcucha, tzw. kancelarii odszkodowawczych?

Mec. Z. Król: Zgadza się, bardzo często na oficjalnych spotkaniach w firmach odszkodowawczych, kancelariach prawniczych, czy u Rzecznika Ubezpieczonych, Pani Minister Haliny Olendzkiej jestem przedstawiany jako Nestor branży odszkodowawczej.

W ten sposób przedstawiają mnie również media. Byłoby więc truizmem z mojej strony zaprzeczać, iż tak jestem postrzegany na tym rynku.

Zaczęło się bardzo prozaicznie, gdy po przemianach demokratycznych w naszym kraju z wieloma kolegami, z którymi przebywałem na terenie Republiki Federalnej Niemiec snuliśmy wspólne plany powrotu do Polski, do ojczyzny i przeniesienia na jej grunt wiedzy (know- how), którą zdobyliśmy za tak zwaną „żelazną kurtyną”. Kilku moich kolegów wróciło do kraju budując sieci sprzedaży w ubezpieczeniach. Ja natomiast przeniosłem na początku lat 90-tych pomysł, który funkcjonował już na rynku niemieckim. Polegał na pozyskiwaniu współpracowników, dzięki którym z kolei pozyskiwaliśmy sprawy odszkodowawcze w bardzo szerokim rozumieniu. Były to nie tylko szkody komunikacyjne, ale również szkody spowodowane przez dziką zwierzynę lub też osoby fizyczne.

Redakcja Rynek Odszkodowań: Czy spodziewał się Pan tak gwałtownego rozwoju rynku w tak krótkim czasie? Przypomnijmy, że szacunki mówią o kilkuset podmiotach odszkodowawczych, z których dwa już weszły na giełdę.

Mec. Z. Król: Od samego początku byłem przekonany, iż rynek, „rynek odszkodowawczy” jest bardzo szeroki i ma wiele perspektyw rozwoju.

Wiedziałem, że wraz z rozwojem życia, wraz ze wzrostem świadomości społecznej będzie wzrastało dążenie do wszelkiego rodzaju satysfakcji materialnych za wyrządzone szkody. Wiedziałem, że w ustroju socjalistycznym, w którym mieliśmy żyć wiecznie, obywatel mógł się bogacić tylko z pracy rąk, natomiast odszkodowania były wymysłem burżuazji. Będąc jeszcze studentem prawa pisałem już swoją pracę magisterską na temat ochrony dóbr osobistych i sugerowałem daleko idący rozwój w tym kierunku. Dawałem do zrozumienia, że wraz z rozwojem społecznym, cywilizacyjnym, kulturowym będzie wzrastała świadomość społeczna i związany z tym wzrost roszczeń osób poszkodowanych za wszelkiego rodzaju naruszenia nietykalności cielesnej, czyli uszczerbku na zdrowiu. Wiedziałem, że na tak ubogim rynku jak rynek postkomunistyczny, tego typu świadomość będzie szybko wzrastała.

Bałem się, że odbędzie się to w sposób lawinowy czy wręcz „dziki”, gdyż to mogłoby spowodować pewne wypaczenie na rynku w sposobie dochodzenia roszczeń dla osób poszkodowanych.

Powstanie kilkuset firm odszkodowawczych nie przerosło moich oczekiwań, a wręcz przeciwnie uważam, że tak duża liczba firm o tym profilu wypełniła nie tylko lukę, ale stała się również odpowiedzią na zapotrzebowanie rynku. Gdyby nie było zapotrzebowania na rynku na tego rodzaju firmy, nie byłoby też  racji bytu dla tego typu firm, a one istnieją i nadal się rozwijają. Są wręcz niezbędne do prawidłowego dochodzenia roszczeń dla osób poszkodowanych

Redakcja Rynek Odszkodowań: W relacji z konferencji, zorganizowanej przez Biuro Rzecznika Ubezpieczonych poświęconej kancelariom odszkodowawczym możemy m.in. przeczytać, że „w opinii adwokata Zbigniewa Króla kancelarie odszkodowawcze wypełniły lukę na rynku, pomagając poszkodowanym w postępowaniu przedsądowym” oraz, że „chociaż kancelarie postrzegane są przez zakłady ubezpieczeń, jako konkurenci, mają one do odegrania bardzo istotną rolę na rynku.” Czy może Pan Mecenas rozszerzyć swoją myśl?

Mec. Z. Król: Moja odpowiedź na pytanie drugie częściowo zawiera odpowiedź także na pytanie trzecie, jednakże rozwijając myśli wypowiedziane na uroczystościach z okazji piętnastej rocznicy Rzecznika Ubezpieczonych powiem, iż rzeczywiście kancelarie odszkodowawcze nie tylko wypełniły lukę na rynku, ale mają do odegrania bardzo istotną rolę. W prawie cywilnym obowiązuje zasada równości stron, a równość ta nie była gwarantowana w sytuacji, kiedy duży zakład ubezpieczeń, mający wieloletnią tradycję korzystał z pomocy wysoko  wykwalifikowanych prawników, gdy tymczasem odmawiano w sposób mniej lub bardziej wyraźny poszkodowanym prawa do skorzystania z pełnomocnika. Taka zasada była wyraźnym naruszeniem cywilistycznej zasady równości stron i niestety przewagą dużych zakładów ubezpieczeń, była tak ewidentna, iż pokrzywdzony indywidualnie rzadko był w stanie, w sposób prawidłowy, adekwatny do doznanych obrażeń  uzyskać współmierne zadośćuczynienie. Dopiero powstanie firm odszkodowawczych i specjalizacja prawników w tym zakresie mogą w pewnym stopniu wyrównać sytuacje pomiędzy towarzystwem ubezpieczeniowym z jednej strony, a poszkodowanym z drugiej strony i zbliżyć w pewnym stopniu do tej kodeksowej zasady równości stron.

Ta równość nigdy chyba nie będzie idealna, w pełni zagwarantowana, bowiem  „duży” może więcej, ma większe możliwości. Poszkodowany jednak może być przekonany, iż fachowa firma  będzie w stanie mu pomóc i to będzie dawało w pewnym stopniu gwarancję zbliżenia i wyrównania szans tego postępowania. Brak takich firm, wyeliminowanie ich z rynku w dalszym ciągu narażałoby poszkodowanych na bardzo nierówną walkę z zakładami ubezpieczeń. Przyjmując nawet idealistyczne założenia, iż zakłady ubezpieczeń kierują się tak dużym altruizmem, iż nie tylko współczują, ale i  hojnie wypłacają należne kwoty, to jednak ciężko uwierzyć w sytuację, kiedy w stu procentach wypłacają współmierne odszkodowanie. Celem towarzystw jest nie tylko niesienie usług ubezpieczeniowych, ale również wypracowanie zysku i te dwa sprzeczne ze sobą interesy: roszczenia poszkodowanych i dążenie do zysku są sobie przeciwstawnymi. Tylko fachowa pomoc poszkodowanym może spowodować, że ich roszczenia będą zaspokojone w sposób jak najbardziej adekwatny.

Redakcja Rynek Odszkodowań: Obecnie branża jest w trakcie procesu regulacji. Z jednej strony środowisko prawników chciałoby ograniczyć rozwój kancelarii odszkodowawczych, z drugiej zaś strony wiemy, że bardzo wiele dużych kancelarii jest po prostu częścią rynku odszkodowań.

Czy nie sądzi Pan, że prawnicy po prostu przespali ostatnich kilka lat, lub też nie potrafili odpowiedzieć na zmieniające się potrzeby rynkowe?

Mec. Z. Król: Oczywiście, kodeks cywilny księga III (zobowiązania) stanowią jedno z najtrudniejszych części prawa cywilnego i wielu prawników cywilistów musi się wykazać nie tylko wiedzą, ale i doświadczeniem żeby w sposób prawidłowy pomóc poszkodowanym.

Klienta łączy z prawnikiem umowa starannego działania, ale same dobre chęci nie wystarczą.  Potrzebna jest bardzo duża, szeroka wiedza, ale i doświadczenie. Oczywiście powstał pewien fenomen na rynku. Skoro zapotrzebowanie na pomoc było tak szerokie ze strony poszkodowanych, a sposób świadczenia usług przez prawników był nieadekwatny do ich potrzeb, to lukę wypełniły firmy odszkodowawcze, bardziej elastyczne, bardziej mobilne, bardziej „agresywne” w pozyskaniu klienta.

Firmy odszkodowawcze, które powstały nie były związane normami, które w pewnym stopniu uniemożliwiały tak szerokie wejście na rynek kancelariom adwokackim czy radcowskim, jak np. zakaz reklamy. Podmioty te mogły się agresywnie, bardzo ambitnie reklamować. Te największe  budowały struktury sprzedaży na bazie sieci MLM w oparciu o duże zaplecze agentów ubezpieczeniowych.

Jakość usług firm odszkodowawczych, które nie są kancelariami adwokackimi czy radcowskimi może często pozostawiać wiele do życzenia. Mogą to być usługi nie w pełni profesjonalne, ale czasem szybkość, agresywność, zaradność z jaką te firmy działają na rynku powoduje, iż mają one wyniki lepsze od wielu kancelarii, które działają jeszcze według starych zasad etycznych lub marketingowych. Rozwój życia gospodarczego i świadomości społecznej był tak szybki, iż rzeczywiście wiele kancelarii, wielu prawników nie dostosowało się do potrzeb rynku i w pewnym stopniu przegrali walkę o klientów w stosunku do nowo powstałych firm odszkodowawczych.

Trwające prace nad uregulowaniem rynku usług odszkodowawczych być może w bliższej lub dalszej perspektywie zagwarantują, iż firmy świadczące tego typu usługi będą musiały, tak jak adwokaci  czy radcowie prawni wykupić obowiązkowe ubezpieczenie OC, wykazać się pewną wiedzą, fachowością, jak również wiarygodnością na rynku.

Myślę, jednak że firmy odszkodowawcze, które powstały będą na tyle mobilne, i na tyle elastyczne, że w razie, gdyby próbowano na nie nałożyć jakiekolwiek „gorsety” biurokratyczne, administracyjne czy prawne, szybko dostosują się do tych nowych wymogów.

Uważam, że biurokracja nie zdoła wyeliminować tego co było zapotrzebowaniem rynku i nie zdoła wyeliminować firm odszkodowawczych, gdyż zbyt mocno zakorzeniły się na naszym rynku, zbyt szeroki zakres usług wykonały, mają zbyt duży potencjał ludzki i finansowy. Na pewno jako sprawne podmioty rynku będą się starały na tym rynku utrzymać także w przyszłości jako ich potencjalni udziałowcy i gracze.

Redakcja Rynek Odszkodowań: Głośnym echem w środowisku odbiła się sprawa Mecenasa Koksztysa, który otworzył punkt usług prawnych w galerii handlowej. Okręgowa Rada Adwokacka wydała nawet uchwałę w tej sprawie wskazując w niej, że owe przedsięwzięcie nie spełnia standardów, budzi wątpliwości co do uczciwej konkurencji, czy narusza godność wykonywanego zawodu. Czy wg Pana patrząc na rynek usług prawnych na zachodzie, który jest o wiele bardziej rozwinięty można walczyć z czymś, co jest po prostu nieuchronne?

Mec. Z. Król: Znana mi jest sytuacja, która była opisywana w mediach, w stosunku do której Okręgowa Rada Adwokacka we Wrocławiu podjęła uchwałę, iż adwokat nie powinien świadczyć usług w sposób licujący z godnością zawodu, czyli w sposób zbyt kupiecki, zbyt jarmarkowy, aby otwieranie tzw. kiosków usług prawnych w galeriach w pewnym stopniu nie licowało z godnością zawodu.

Sądzę, iż to co zdarzyło się na rynku wrocławskim, gdzie powstał taki kiosk prawny było nie tylko szukaniem sposobu z dotarciem usług prawników do szerokiego grona odbiorców, ale było również pewnym wyzwaniem wobec formy świadczenia usług prawnych. Taka forma zaprezentowana w postaci kiosku prawniczego była w naszych realiach tak daleko awangardowa, iż spotkała się z różnorodnym odbiorem przez środowisko prawnicze – od totalnej negacji aż po cichą aprobatę. Myślę, że czas pokaże, a na pewno udowodni, iż potrzebna jest zmiana formy świadczenia usług prawnych przez prawników poprzez pewne poluzowanie sztywnych zasad kodeksów etycznych. Zrobili to już radcowie prawni, którzy poluzowali ten gorset uregulowań prawnych i pozwalają członkom korporacji radcowskich na dalej idącą reklamę, marketing niż to się dzieje w korporacji adwokackiej.

No niestety, żadne nowe zmiany  nie przyjdą „per se” tylko będą się działy, dokonywały dzięki odważnym krokom niektórych przedstawicieli tej korporacji. Krokom, które nie zawsze mogą wywołać tylko podziw, brawa, oklaski, ale również reakcje buntu, sprzeciwu, negacji. No bo takie jest życie. Nie wszyscy od razu akceptujemy pewne zmiany i je wdrażamy.

Uważam, że zmiany w formie świadczenia usług prawnych poprzez pozwolenie prawnikom na pewnego rodzaju reklamy swoich np. specjalizacji są nieuniknione. Nie jest tajemnicą, że zakazy te obchodzi się przez pompatyczne informowanie o zmianie swoich siedzib czy przyjęciu nowych partnerów. Jest to w pewnym stopniu kryptoreklama mająca na celu wypromowanie marek kancelarii. Wcześniej czy później musimy się z tym pogodzić, że taka reklama będzie się szerzej trafiała i żadne regulacje prawne nie będą na tyle doskonałe
i hermetyczne aby zabroniły, czy wyeliminowały tego typu działania.

Redakcja Rynek Odszkodowań: Dziękujemy za rozmowę.

Mec. Z. Król: Dziękuję