Szacujemy, że rynek ubezpieczeń wzrośnie w 2012 – mówi w rozmowie z „Rz” Artur Olech, prezes grupy Generali w Polsce

Coś Pana szczególnie zaskoczyło w mijającym roku?

Artur Olech: Wyjątkowo dobra pogoda, która przełożył się na wyniki firm ubezpieczeniowych.

Rekompensata za ubiegły rok – wówczas cała branża musiała płacić odszkodowania za powódź?

W jakimś sensie też. Mimo dużych wyzwań na rynku kapitałowym i makroekonomii, większość firm ubezpieczeniowych w Polsce zachowała się bardzo racjonalnie. Firmy doszły do wniosku, że należy wygenerować wartość dla wszystkich interesariuszy, czyli była inna presja na ceny. To ważne, że zamiast zdobywać rynek na siłę wojną cenową zaczynamy walczyć o klienta jakością serwisu a nie tylko wyniszczająco niskimi stawkami.

Przyszły rok zapowiada się gorzej niż 2011 r. Może to przełożyć się na wzrost cen polis?

Z cenami polis było różnie. Ciągle jednak ceny w podstawowych liniach biznesowych, jak np. za ubezpieczenia komunikacyjne są w Polsce o kilkadziesiąt procent niższe niż w krajach ościennych i kilkukrotnie niższe niż w Europie Zachodniej. W tym roku ceny w ubezpieczeniach komunikacyjnych wzrosły o kilkanaście procent, w ubezpieczeniach majątkowych wzrost był od kilku do kilkunastu procent, a w ubezpieczeniach korporacyjnych nawet o kilkadziesiąt procent, ale przykładowo w ubezpieczeniach mieszkań czy w polisach życiowych ceny utrzymały się na niezmienionym poziomie.

O ile mogą zatem wzrosnąć ceny OC komunikacyjnego?

Ten wzrost będzie wynikał m.in. ze wzrostu szkód osobowych, wyższej inflacji i rosnących kosztów opieki zdrowotnej. Do tego dochodzą kwestie regulacyjne, które będą miały wpływ na wzrost kosztów po stronie ubezpieczycieli. A zatem musi to mieć odzwierciedlenie w cenach. Z drugiej strony klienci dostaną dodatkową wartość po stronie serwisu. Cena nie będzie jedynym czynnikiem budującym przewagę konkurencyjną.

W przyszłym roku można spodziewać się sporych zmian właścicielskich na rynku ubezpieczeniowym. Wciąż trwa transakcja sprzedaży Warty przez belgijski KBC.

Procesy, które toczą się wynikają albo ze zmiany polityki akcjonariusza, albo też jego problemów z biznesem bankowym. W przypadku rynku ubezpieczeniowego łatwiej można znaleźć jednak drugą stronę transakcji niż w przypadku banków. Tu są kupujący. To dowód na to, że ubezpieczycieli relatywnie mniej dotknęły skutki kryzysu makroekonomicznego niż np. branżę bankową. To dobry sygnał dla naszych klientów.

A więc jasne jest, że będziecie walczyć o to by zwiększać udział w rynku poprzez przejęcia?

W Polsce rozwijamy się organicznie ale i – jak pokazuje kilkunastoletnia historia naszej działalności – także poprzez fuzje. Oczywiście nie za wszelką cenę. Rynek polski, ze względu na sytuację gospodarczą jest dużo ciekawszy niż dojrzałe rynki zachodnie. I dlatego Generali z definicji przygląda się projektom inwestycyjnym jeśli tylko pojawia się ciekawa okazja.

Magia zielonej wyspy wciąż działa…

Polska ma dzisiaj unikalną szansę, żeby zmniejszyć dystans do krajów dużo lepiej rozwiniętych. To unikalna okazja, która pojawiła się po raz pierwszy od 20 lat.

Polskie oddziały międzynarodowych koncernów są dziś zupełnie inaczej postrzegane. Jesteśmy bardzo istotni dla dużych grup finansowych. Nasza rola rośnie.

Czy Warta jest warta wielu zabiegów o jej przejęcie?

Jest jednym z liderów rynku ubezpieczeń majątkowych i choćby dlatego może być w sferze zainteresowań wielu graczy.

Generali jest wymieniane wśród tych graczy.

Wszyscy czytamy te same gazety…

Potencjalne przejęcie Warty istotnie umocniłoby waszą pozycję.

To rozważania czysto teoretyczne. W naszym regionie Europy jesteśmy już teraz bardzo mocni, bo Generali to jeden z 2-3 największych graczy na tym rynku. Warta jest dzisiaj jednym z nielicznych aktywów do przejęcia na rynku, który ciągle bardzo dobrze rozwija się i jest w dużo lepszej sytuacji niż kraje ościenne. Ale wie o tym także wiele innych grup finansowych.

więcej na: http://www.ekonomia24.pl/artykul/706284,782487-Warta-jest-warta-przejecia.html?p=2
źródło: Rzeczpospolita